Upadek, czyli tzw. spoczynek w Duchu Świętym, zaliczyła już po raz czwarty w życiu. - W pewnym momencie poczułam, jak cały świat wiruje wokół mnie, a ja wraz z nim - relacjonuje dziewczyna. 1. Tzw. spoczynek w Duchu Świętym w tej formie - czyli upadnięcie w tył połączone z utratą świadomości- nie jest znany w całej literaturze chrześcijańskiej, począwszy już od Starego Testamentu, poprzez Nowy Testament, aż po dzieje Kościoła. 2. Jego treścią jest - od strony osoby poddanej doznanie "spokoju" czy "odpoczynku", Ks. Jarosiewicz: - Nie znałem takiego podejścia arcybiskupa Życińskiego. Ale wiem, że nie wszyscy biskupi uznają spoczynek w Duchu Świętym. Podobnie jak są tacy, którzy w swoich diecezjach zakazali modlitwy w językach. Bez kontroli - Mówimy o działaniach, które zmieniają ludzką świadomość. Ilość produktów w Twoim koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku. Razem produkty: (brutto) Spoczynek w Duchu Świętym Zdaniem księdza spoczynek w Duchu Świętym może się zdarzyć na różnego rodzaju spotkaniach modlitewnych, podczas których jest wyraźna modlitwa o to, również na rekolekcjach. - Modlimy się do Ducha Świętego w różnych obszarach życia Kościoła. Należy pamiętać, że Pismo Święte poucza jak upominać braci w przypadku grzechu/krzywdy prywatnej, a także określa kiedy należy upominać publicznie. Upominanie publiczne. Trwających w grzechu upominaj w obecności wszystkich, żeby także i pozostali przejęci byli lękiem. 1Tm 5, 20. Upominanie prywatne Czym jest spoczynek w Duchu Świętym? 11389 ogladany . Konferencja Dary Ducha Świętego ksZ.Mach SDB. 8890 ogladany . Siedem darów Ducha Świętego-o. Remigiusz Przez „spoczynek w Duchu Świętym” rozumiemy upadek w czasie modlitwy przypominający zemdlenie. Najczęściej zdarza się on podczas modlitwy z nałożeniem rąk w grupach Odnowy w Duchu Świętym. Upadek nie powoduje bólu, ani nie pozostawia żadnych śladów na ciele, natomiast łączy się z doświadczeniem bliskości Boga, z Spoczynek w Duchu Świętym-egzorcysta ks Marian Rajchel. Egzorcysta ks. Marian Rajchel w mocnych słowach o spoczynku w „duchu swietym” – to powalenie dokonuje szatan powalony mocą Bożą, która płynie przez modlitwę Opublikowano 29 Sierpień 2014 by wobroniewiary Wiem, ze niejedna osoba bedzie zmieszana, zaszokowana, zdziwiona. Ks. egzorcysta z wieloletnia praktyka egzorcystyczna To uderzenie w samo centrum kościelnej wiarygodności. Jeżeli nie jest wiarygodne nauczanie biskupów, to możemy zamknąć wspólnotę zwaną Kościołem katolickim, powołującą się na Jezusa Chrystusa. Marku, ale problemu i rozdźwięku nie ma. Papież i 100% biskupów diecezjalnych w Polsce akceptuje oficjalnie charyzmatyków rożnej 6Yxx2pf. Słyszałam dużo o spoczynku w Duchu Świętym. Wiedziałam, że jest to jeden ze sposobów, który Pan Bóg wybiera, aby przyjść ze swoimi darami, ze swoja miłością do człowieka. Nawet uczestniczyłam w Mszach z modlitwą o uzdrowienie, gdzie mogłam zaobserwować to zjawisko, np. podczas modlitw wstawienniczych. Wiedziałam, że jak się upada, to nie doznaje się przy tym żadnej kontuzji, nie czuje się bólu ani nie traci się świadomości (choć wygląda to tak, jakby ktoś zemdlał). Wiedziałam też, że jest on często połączony z uzdrowieniem, którego w tym momencie upadająca osoba doświadcza (czyli można to nazwać takim znieczuleniem, które Pan Bóg daje, gdy uzdrawia). Wiedziałam, że jest to coś w rodzaju przytulenia Boga, wpadnięcie w Jego ramiona. Ja to wszystko wiedziałam, ale jednocześnie wciąż mówiłam Jezusowi: „NIE”. Nie chciałam, aby w taki sposób do mnie przyszedł. Bałam się tego. A z racji tego, że wiedziałam jeszcze, że jeśli czegoś nie chcę i powiem „nie”, to Pan Bóg szanuje moją decyzję, więc na pewno nie upadnę. Choć i tak nie byłam tego taka pewno, bo wciąż na takich spotkaniach modlitewnych powtarzałam w myślach: „Nie chcę upaść. Żebym tylko nie upadła”. I rzeczywiście, nic się nie wydarzyło. W czerwcu 2011 r. w Bielsku-Białej były trzydniowe rekolekcje przed Zesłaniem Ducha Świętego, które prowadził o. Antonello Cadeddu (misjonarz w Brazylii, znany może niektórym z filmu dokumentalnego Leszka Dokowicza pt. „Duch” lub „Nie przeszkadzać Bogu”). W ostatni dzień rekolekcji podczas modlitwy o wylanie Ducha Świętego o. Antonello mówił, żeby nie stawiać oporów, by otworzyć się na działanie Boga, by się nie bać. I wtedy powiedziałam Panu Bogu po raz pierwszy: „TAK. Panie Boże, ja chcę przyjąć dary Ducha Świętego. Chcę przyjąć Twoją miłość. Przyjdź do mnie w taki sposób, jaki TY chcesz. Uzdrawiaj mnie. Nie stawiam Ci już oporów. Jeśli chcesz przyjść do mnie przez spoczynek, to przyjdź, daję Ci wolną rękę.” Gdy ksiądz modlił się nade mną (ja stałam), nagle poczułam, że przechylam się do tyłu, ale sama, nikt mnie nie popchnął. O dziwo, nie zrobiło to na mnie wrażenia, nie bałam się, nawet nie próbowałam się wzbraniać. A przecież to taki normalny odruch człowieka, że jeśli się przewraca, to próbuje się ratować, żeby nie upaść np. poprzez automatyczne zgięcie kolan. A ja nie…na prostych nogach poleciałam do tyłu. Poczułam tylko, że ktoś ze służb porządkowych mnie chwycił i położył delikatnie na ziemi. Serce waliło mi jak oszalałe i czułam taką ogromną miłość, nawet błogość... To było coś w rodzaju snu, bo moje gałki oczne zachowywały się tak, jak podczas najgłębszej fazy snu, nie miałam siły nawet podnieść powiek i otworzyć oczu czy poruszyć ręką. Totalny bezwład! Choć słyszałam wszystko: ludzi obok mnie przechodzących, pieśni, które właśnie były wykonywane. Trwało to może z 5 minut, potem poczułam, że chcę wstać, otworzyłam oczy, ktoś obok mnie podał mi rękę i pomógł wstać. Spoczynek w Duchu Świętym jest spektakularnym zjawiskiem i często niektórzy myślą, że jeśli podczas modlitwy nie upadli, to Pan Bóg ich nie dotknął, nie przyszedł do nich. Nie. Przyszedł. On zawsze przychodzi ze swoim darami. Ale Pan Bóg jest wolny, może przychodzić w taki sposób, jaki chce. Bo spoczynek nie jest celem modlitwy, bo jej celem jest spotkanie z Jezusem i skupienie się na Nim, a nie na formach zewnętrznych. Jedno, co wiem na pewno: Pan potrzebuje naszej zgody. On nic nie zrobi wbrew naszej woli. Przez to doświadczenie Jezus pokazał mi, jak bardzo On szanuje moją wolność. Chwała Panu! Monika Tomalik Spoczynek w Duchu Świętym Pokój Dobro ! Spoczynek w Duchu Świętym - co to w ogóle jest ? Jest to zjawisko przypominające omdlenie . W czasie spoczynku jeśli to jest działanie Ducha Świętego to nawet jeśli upadniesz na ziemie i nikt Cię nie podtrzyma ; Nic Ci się nie stanie . Dar spoczynku w Duchu ma jednak przede wszystkim trzy zasadnicze cele: po pierwsze, udzielany jest osobom, które ze względu na konkretną sytuację życiową, proces nawrócenia i dążenia do Boga, zranienia z historii życia oraz decyzje, wybory i zadania, przed którymi stają, potrzebują dla umocnienia swej wiary takiego właśnie duchowego i emocjonalnego doświadczenia bliskości Boga. Nie znaczy to oczywiście, że pozostałe osoby nie przeżywające spoczynku w Duchu są owej bliskości Boga pozbawione. Znaczy to tylko tyle, że nie potrzebują doświadczać jej w takim kształcie – o tym zaś wie najlepiej i decyduje sam Bóg. Trzeba uważać jednak na Dar Spoczynku ponieważ ma On różne pochodzenia ; - Pierwsze i najczęściej spotykane jest pochodzenie Boskie od Pana Boga - My jako ludzie możemy sami spowodować "upadek " mówiąc :"Chce upaść " i rzeczywiście dana osoba upada - I jakże by inaczej nie mogło być gdyby zły nie wtrącił w to zjawisko swoich "trzech groszy " - naśladuje Pana Boga i też może spowodować takowe "upadki " (zdarza się bardzo skrajnych przypadkach ) .. Pamiętajcie :... Spoczynek nie jest celem - modlitwa jest celem ... Idealnie o danym zjawisku mówi Jarosiewicz - zostawiam link poniżej ... Błogosławionego dnia + Popularne posty z tego bloga Stygmatyk - brat Elia Pokój Dobro ! Pax et Bonum ! Włoski mnich , zakonnik , naśladowca św. Franciszka - Brat Eliasz .Posiada stygmaty , oraz przeżywa rok rocznie te same boleści co Jezus Chrystus . Brat Elia ma niezwykłe zamiłowanie do zwierząt , z pośród których umiłował sobie ptaki . Jest bardzo pokornym człowiekiem a Jego osoba porusza serca innych wiernych . Chwilka rozmowy z Nim powoduję , że człowiek inaczej postrzega Pana Boga , świat . Brat Elia po mimo tego , że ma te stygmaty ponad 20 lat nadal nie uważa tak , że to są znaki samego Boga , ale przyjmuje je z pokorą . Pewnego dnia Brat Eliasz dostał nakaz od Pana Jezusa , aby udał się do kościoła i sfotografował białą ścianę - spośród 36 czystych białych zdjęć jedno było kolorowe - Pan Jezus pozwolił się sfotografować . Brat Elia podczas męki , którą przeżywał Jezus podczas drogi Krzyżowej , przeżywa wówczas takie męki , że nie ma siły się ruszyć . Jego stygmaty krwawią . Jak sam mówi w filmie o Nim "Ja nawet połowy te Zagrożenia Duchowe : Pokój i dobro ! Bracie i Siostro ! Dziś przybliżę wam jakie są zagrożenia duchowe . Na samym początku czym w ogóle są owe zagrożenia : Zagrożenia duchowe - to wszelkie działanie człowieka, które w sposób mniej lub bardziej bezpośredni zmierza do zerwania relacji z Bogiem. Zachowania te godzą w pierwsze przykazanie: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną , nierzadko ocierając się lub będących grzechami idolatrii. Zagrożeniami duchowymi są więc wszystkie praktyki, które prowadzą do ubóstwienia człowieka, odkrywania jego nadprzyrodzonych możliwości i zdolności, otwierania się na inne duchowości, wiary w irracjonalne ideologie, inicjacji magicznych, spirytystycznych i okultystycznych. Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK ) 2116 mówi : " Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość (Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8). Korzystanie z horoskopów, as Młodzież a Bóg - wiara XXI wieku Pax et Bonum ! Relacja Bóg - Człowiek : Czytając , słuchając świadectw młodych , ale nie tylko młodych ludzi możemy dostrzec , że wiara dla każdego z nas z osobna będzie czymś innym , ponieważ każdy znasz ma zupełnie inne doświadczenie Boga . Dla młodego - dorastającego człowieka - wierzyć - może oznaczać odmówienie modlitwy na szybko , bez głębszego zastanowienia się nad sensem wypowiadanych słów , co również zdarza się i osobą trochę starszym . Modlitwa nie powinna być zwykłym "Odklepywaniem " tylko rozważaniem słów w niej zawartych . Ewangelista Mateusz piszę " (..) Ty zaś , gdy chcesz się modlić , wejdź do swej izdebki , zamknij drzwi i módl się do Ojca twego , który jest w ukryciu . A Ojciec twój, który widzi w ukryciu , odda Tobie . " A gdzie w tym wszystkim jest wiara ? Otóż , wiara jest potrzebna dla każdego człowieka - nawet niewierzącego . Człowiek niewierzący również wierzy , ale zupełnie w co innego np. w ewolucję czy w wielki wybuch , n Choć Kościół bardzo wyraźnie powiedział, że zjawisko to należy nazywać „spoczynkiem” lub „upadkiem”, to jednak wiele grup Odnowy w Duchu Świętym nie zrezygnowało z drugiej części nazwy tego zjawiska i wciąż bezkrytycznie mówi o nim jako o „spoczynku w Duchu Świętym”. Powód wydaje się prosty – kto chciałby mieć „upadki”? Albo kto chciałby mówić: „dziś na modlitwie upadłem”? Tymczasem mieć spoczynek w Duchu Świętym – to nie lada wyróżnienie. Można wówczas powiedzieć: „ja spocząłem w Duchu Świętym”, czyli zostałem Nim wypełniony. W domyśle można pójść dalej: „A ty? Ciebie też napełnił Duch Święty, czy nie miałeś dziś spoczynku? Oj, nie miałeś… Szkoda, że się nie otworzyłeś na Ducha Świętego”. REGIONY WYSOKIEJ UPADALNOŚCI W Odnowie w Duchu Świętym są środowiska, gdzie „spoczynki” są czymś na porządku dziennym – upada każdy. Ale są też ośrodki, gdzie o tym doświadczeniu w ogóle się nie mówi i ono nie występuje, choć występują wszystkie inne charyzmaty. Z pewnością ośrodek łódzki jest tą drugą opcją. Osobiście nie neguję zupełnie spoczynków – myślę, że Bóg uzdrawia również w ten sposób. Jednak to, w jaki sposób używamy tej metody spotkania z Bogiem – pozostawia we mnie bardzo wiele trudności, aby ją już mówiłem, w Łodzi raczej nie spotkamy się ze spoczynkiem. Ale z zespołem Mocni w Duchu prowadzimy bardzo dużo rekolekcji w parafiach całej Polski i zagranicą, więc co jakiś czas spotykam się tam z tym zjawiskiem. Najczęściej dochodzi do niego podczas bardzo ważnych momentów, które koncentrują naszą uwagę na Jezusie, np. podczas przeistoczenia albo błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Za każdym razem, gdy w takich sytuacjach widziałem spoczynek – wprowadzał on zamieszanie i odrywał uwagę od Jezusa, a koncentrował na osobie, która upadła. Nagle ludzie przestają patrzeć na Jezusa, a zajmują się osobą, która wyłożyła się jak długa. W takiej sytuacji powstaje we mnie pytanie: – Panie Jezu, czy to Ty odrywasz uwagę ludzi skupionych na Tobie, aby zajmowali się człowiekiem, a nie Tobą? A może robi to ktoś inny? Odpowiedź przychodzi dosyć szybko... WĄTPLIWY AUTOR SPOCZYNKU Bardzo często idę z Najświętszym Sakramentem przez kościół, aby błogosławić ludzi. Są grupy ludzi w Odnowie, które takie momenty szczególnie wybierają na upadki. Zatem idę z Panem Jezusem, błogosławię, a tu nagle ktoś pada mi pod nogi. I z reguły zagradza mi drogę, więc nie mogę przejść dalej. Oczywiście radzę sobie z taką sytuacją – biorę monstrancję w jedną rękę, drugą podwijam sutannę, aby się nie potknąć i robię wielki krok nad nim. Wygląda to pokracznie, wszyscy się temu przyglądają. Wówczas rodzi się we mnie pytanie: – Panie Jezu, czy to naprawdę Ty zagrodziłeś mi drogę, abym nie szedł dalej z Tobą do ludzi i im nie błogosławił? Czy po prostu ten upadek nie pochodzi od Ciebie? Moim zdaniem powoduje go sam człowiek. Problem w tym, że od tego momentu ludzie już nie myślą o Jezusie, ale o osobie, która upadła i zastanawiają się, o co w tym wszystkim chodzi. Podczas obchodów 5. rocznicy śmierci znanego jezuity, o. Józefa Kozłowskiego miało miejsce spotkanie w hali sportowej, w której zgromadziło się ok. 4,5 tys. osób. Podczas modlitwy uwielbienia jedna kobieta miała upadek. Można by go zignorować, bo spoczynki podczas takiej modlitwy mają prawo się zdarzyć. Jednak nasza posługa medyczna reagowała na każde tego typu zachowanie. Okazało się, że interwencja lekarska uratowała tej kobiecie życie, dzięki temu, że szybko została przewieziona do szpitala… W jej przypadku „spoczynek” spowodowały emocje w połączeniu z problemami z nadciśnieniem. Gdyby potraktowano to jako spoczynek w Duchu Świętym – kobieta mogłaby umrzeć. MODLITWA „DO SKUTKU”? Niepokojące jest też to, że w wielu środowiskach, gdzie spoczynki są praktyką normalną – celem modlitwy nie jest Jezus, ale spoczynek. Ludzie podchodzą do modlącego się, aby otrzymać spoczynek. Co więcej, modlący się ma taki sam cel! Nie chodzi o modlitwę za kogoś, ale o doprowadzenie go do spoczynku. Modlitwa trwa więc tak długo, aż ktoś upadnie. Gdy już „poleci” – modlitwa jest przerywana i przechodzi się do kolejnej osoby, a poprzednia leży. Taką postawę krytykuje o. Leo Thomas autor książki „Posługa uzdrowienia”. Uważa on, że spoczynek jest narzędziem uzdrowienia, a nie celem do osiągnięcia. Kiedy podczas modlitwy ktoś upadnie, to nie powinno się przerywać modlitwy. Jest ona kontynuowana, a stan spoczynku jakby sprzyja większej otwartości na to, co dalej ma się dokonać w modlitwie. Tymczasem, czego jesteśmy świadkami w Polsce na spotkaniach ogólnych – wyraźnie pokazuje, że spoczynek jest traktowany jako cel sam w sobie. Modlący się tak prowadzą modlitwę, aby kogoś „przewrócić”. Często trzymają ręce na osobie, za którą się modlą, kręcąc jej ramionami lub głową, tak jakby wprowadzały ją w stan nieważkości. Inni natomiast, trzymając rękę na czole, przechylają głowę do tyłu. Czasem przechylają ją tylko trochę, innym razem mocniej, drugą rękę trzymając pod karkiem. To wszystko przypomina raczej celowe wprowadzanie w stan spoczynku niż dar dany od Boga. NATURALNE ZDOLNOŚCI Mówiąc o spoczynku, trudnością jest także to, że do złudzenia przypomina on hipnozę magnetyczną. Podczas kursów hipnozy pierwszym krokiem jest zdobycie umiejętności wprowadzania osób w stan spoczynku, albo – inaczej mówiąc – powodowanie upadku. Dopiero gdy młody hipnotyzer opanuje tę umiejętność, może podejmować kolejne kroki. Niektórym ten pierwszy krok przychodzi bardzo łatwo – mają jakby naturalną zdolność do wprowadzania ludzi w spoczynek – innym przychodzi to trudniej. Podobnie jedna osoba ma zdolności językowe, a druga ich nie posiada. Zasadniczo ten, kto ma takie zdolności, nie zdaje sobie z tego sprawy, natomiast osoba, która nie może tego opanować – widzi, że tej zdolności jej brakuje. Jestem pewien, że nikt z osób wprowadzających w spoczynek podczas modlitwy nie oszukuje ludzi i nie stosuje technik hipnotycznych. A jednak można mieć naturalną zdolność, aby go powodować. Możliwe jest też wprowadzanie się w spoczynek samemu – tak jak możliwa jest autohipnoza lub zmuszenie się do płaczu. Osoba, która zmusza się do płaczu, ma prawdziwe łzy, czasem nawet bardzo obfite. Także dziecko, którego nic nie boli, potrafi zmusić się do płaczu. Mamy więc naturalną umiejętność wywoływania w sobie pewnych reakcji. Moje doświadczenie modlitwy wstawienniczej pozwala mi często stwierdzić, że kogoś muszę mocniej trzymać, bo tak bardzo chce mieć spoczynek, że z pewnością zaraz go osiągnie. Widać to po drobnych ruchach tej osoby, czasem po podekscytowaniu lub jakimś poziomie rozchwiania emocjonalnego. KTO TU DZIAŁA? Kiedyś w Częstochowie, podczas Ogólnopolskiego Czuwania Grup Odnowy w Duchu Świętym, uczestniczyłem w modlitwie osób przygotowujących czuwanie. Wśród nich byli też goście główni, którzy, gdy się modlili – bardzo często wprowadzali ludzi w stan spoczynku. Akurat tak się złożyło, że jeden z nich podczas modlitwy położył mi rękę na kręgosłupie. W tym miejscu, gdzie była ręka, czułem olbrzymie ciepło wyginające mnie tak, abym poleciał do tyłu. Zacząłem się modlić o ochronę przed tym, co czułem. Prosiłem Boga: – Jeśli to nie jest Twoje, to ochroń mnie przed tym. Wówczas to wyginanie jakby się zatrzymało, a po chwili modlący się zdjął mi rękę z pleców. To wszystko nie oznacza, że nie ma spoczynków pochodzących od Ducha Świętego. Z pewnością są. Podczas jednego ze spotkań ks. Johna Bashobory w Polsce, ks. proboszcz udostępnił kościół na spotkanie charyzmatyczne, choć sam nie był przekonany do całego wydarzenia. Kościół był oczywiście pełen ludzi, zespół grał dosyć głośno… Proboszcz postanowił więc zajrzeć do kościoła na chwilkę, aby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Chciał wejść, popatrzeć i wyjść. Ale gdy wszedł – miał spoczynek. Nikt na nim nie położył rąk, nikt nic nie wymuszał – po prostu: stało się. Gdy wstał, został w kościele do końca spotkania... Chwała Panu! Warto przeczytać też ten tekst o "spoczynku" w Gościu Niedzielnym. © Szum z Nieba nr 100/2010 Polecamy książkę "Przebudzenie charyzmatów" Serafino Falvo. Więcej - kliknij tutaj. " Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz,Twoje spojrzenie jest dla mnie cię Jezu, do swojego życia,weź mnie Panie za rękęi porwij w otchłań Twojej miłości ! " Pierwsza niedziela marca. Mała parafia w województwie wielkopolskim. Trwające od czterech dni rekolekcje prowadzi ojciec Gracjan Landowski OFM, egzorcysta z Gdańska. Godzina 11:30, Msza Święta w intencji wspólnoty parafialnej ze szczególną modlitwą o uzdrowienie fizyczne i duchowe. Jakiś czas temu pisałam już na temat takiej Mszy odprawianej właśnie także przez ojca Gracjana. Nie było to więc dla mnie nowe doświadczenie, raczej sprawa, do której podeszłam z większą świadomością niż za pierwszym razem. To miała być zwykła niedzielna msza. Po części tradycyjnej i poświęceniu egzorcyzmowanej wody, soli i oleju kapłan przystąpił do modlitwy wstawienniczej, w czasie której prosił Ducha Świętego o uzdrowienie zgromadzonych z ich chorób. Ojciec Gracjan posiada niezwykły dar, w czasie tej modlitwy, kiedy przemawia różnymi językami, Duch podpowiada mu jakie intencje wierni mają w swoich sercach i myślach i nie czytając złożonych przed mszą kartek z intencjami wypowiada je na głos. Jakoś w połowie owej modlitwy poczułam, że dzieje się ze mną coś dziwnego. Zrobiło mi się po ludzku niewygodnie, chciałam się poruszyć lecz okazało się, że nie mogę wykonać ruchu. Wyjaśniłam to sobie zwyczajnym odrętwieniem ciała, ale miałam wrażenie, że dusza wyszła z ciała, czułam się przybita do ławki nie mając żadnej kontroli nad swoim ciałem. Czułam się obecna świadomością, duszą i sercem w kościele, w Komunii z Panem, ale wydawało mi się, że mojego ciała w owym miejscu nie ma. Po chwili wszystko wróciło do normy, modliłam się dalej, słuchając słów kapłana i w myślach śpiewając "Tak mnie skrusz, tak mnie złam...". Po modlitwach wstawienniczych i błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem nastąpiło błogosławieństwo poprzez nałożenie rąk. Od momentu, w którym stanęłam w kolejce wraz z innymi ludźmi potwornie mną trzęsło, chyba z zimna. Byłam prawie ostatnia. Błogosławieństwa udzielało dwóch kapłanów, ojciec Gracjan i proboszcz parafii. Zdziwiło mnie widząc, że kapłani odmawiają modlitwy nad wiernymi w różnej długości czasowej. Nad jednymi dłużej, nad innymi krócej. Do błogosławieństwa podeszłam jak do każdego innego od wielu wielu lat. Przymknęłam oczy, by nie rozpraszać się otoczeniem i otworzyć na Boga i w tym momencie, słysząc słowa ojca Gracjana poczułam, że mdleję. Nogi się pode mną ugięły, dosłownie, nie miałam wrażenia spadania na plecy, tylko powolnego osuwania się na ziemię, ale wewnątrz zapanował spokój, czułam, że nie mogę zapanować nad tym co się dzieje, ale czułam też, że nie muszę nad tym panować. Czuwał przecież Bóg w postaci Ducha Świętego. W momencie upadania nie słyszałam ani śpiewu organisty ani głosów otoczenia, był tylko głos księdza rekolekcjonisty i Bóg. Nie potrafię tego opisać. Zadaję sobie pytania, dlaczego ja, dlaczego akurat dziś, co Tata chciał mi przekazać poprzez ten znak, ale zostałam uświadomiona, że nie mam pytać ani myśleć. Że tutaj nie ma o czym rozmyślać, należy jednak się cieszyć, zwrócić się ku swojej wierze i dziękować Tacie za przepiękne doświadczenie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wielu rozumie tego o czym piszę. Sama nie rozumiem dlaczego akurat mnie taka niesamowita łaska spotkała. Niemniej jednak mogę powiedzieć, iż uczucie ogarnięcia mnie przez Boga całkowicie i bezgranicznie było niesamowite. Gdy zaprowadzono mnie do ławki chciało mi się śmiać w głos, ale nie wyśmiewać z Boga, tylko radować. Spoczynek w Duchu Świętym jest przepiękną sprawą, prezentem od Boga, który trudno zrozumieć, ale ważne, aby nie bać się go przyjąć do serca i otworzyć na działanie Pana.

spoczynek w duchu świętym płacz